ŁEJERY

               

Szkoła Łejery

Wróć  • Szkoła, której zabrakło  • Szkoła, która uczy

Strona autorska

Wróć

Historia

Zobacz spis rozdziałów


             
 

 

„Szkoła, której nam zabrakło”,
czyli jak z marzeń i doświadczeń powstawała koncepcja łejerskiej szkoły

 

Każde dziecko to odrębna historia. Dzieci takie jak inne, tylko struny odbioru świata mają jakieś czulsze, wrażliwsze. Łatwiej u nich o zachwyt, ale też i znacznie łatwiej o cierpienie, czasami zbyt duże. Więc uciekają, stają się „inne”. Inne to znaczy nieznośne, histeryczne, przemądrzałe, dziwne, jakieś nienormalne. Nienormalne? A co rozumiemy przez normalność? Najczęściej przeciętność, średnią normę, nie sprawianie kłopotów. Co robią więc dzieci „inne”? Przede wszystkim boją się swojej „inności”, przystosowują się do przeciętnej, bronią agresją, ucieczką w dziecinność, w świat marzeń, w który tak łatwo się przenieść i gdzie bez trudu zdobywa się poczucie bezpieczeństwa, uznanie, poczucie swojej wartości. Po co więc wysilać się w świecie rzeczywistym, tak trudnym?

Wszystkie te drogi prowadzą do jednego: energia zużywana jest na obronę, ucieczkę, przystosowanie, a nie na to, by rozwijać w sobie to, czym się zostało przez los obdarzonym. I te dary jakże często giną bezpowrotnie

Dla takich dzieci stworzyliśmy szkołę. Szkołę, której nam w dzieciństwie zabrakło. Nam – Eli i Jurkowi. Takiego miejsca dla dzieci „specjalnej troski”, a więc dzieci szczególnie wrażliwych, z bogatą wyobraźnią, uzdolnionych artystycznie, o których mawiamy, że im „w duszy gra”.

I dlatego, że takiej szkoły nam zabrakło, musieliśmy zwalczać nie tylko stereotypy tkwiące na zewnątrz, w tradycyjnej szkole, ale także te tkwiące głęboko w nas samych – tzw. „homo pedagogicus”.
Nie chcieliśmy naginać naszych dzieci do żadnych określonych z góry wzorców, ani też przywiązywać się za bardzo do pedagogicznych koncepcji. Codziennie, krok po kroku chcieliśmy dopasować naszą szkołę do dziecka, a nie dziecko do szkoły. Mieliśmy świadomość, że jesteśmy obarczeni szkołą przeszłości, której istota polegała na tym, że kształtowała dziecięce osobowości w sposób uzależniony i niesamodzielny.

 

Tworzyliśmy tę naszą szkołę ze świadomością dwóch poważnych zagrożeń dotyczących dzieci. Z jednej strony to zanik poczucia bezpieczeństwa w szkole, rodzinie i innych miejscach, z drugiej zaś przejmowanie roli nauczyciela i wychowawcy przez telewizor i komputer.

Z pierwszego powodu zaczęliśmy mościć naszym dzieciom swojskie gniazdka, by czuły się bezpiecznie, by znalazły w nich miejsce gwarantujące swobodny, twórczy rozwój, miejsce, gdzie się głęboko przeżywa, doświadcza, rozumie.

Chcąc zmierzyć się z zagrożeniami związanymi z telewizorem, z bezmyślnym przyjmowaniem „kultury” w postaci gotowej papki, wymyśliliśmy dla szkoły program: „Wyłącz telewizor – włącz się sam” - propozycję dla dzieci, rodziców i nauczycieli. Program „zarażania” potrzebą czytania, bywania wśród zwierząt i roślin, śpiewania pieśni i codziennego słuchania Chopina czy Mozarta w czasie relaksu. To „zarażanie” przybierało też formy wyższego wtajemniczenia – kreacji, a więc wyrażania siebie piórem, pędzlem, słowem i gestem. Problemy związane z zagrożeniami jakie niesie z sobą komputer miały dopiero nadejść.

Czego chcieliśmy ich nauczyć? Po prostu życia: niezależności od opinii innych ludzi, wyrażania uczuć żalu, złości, mówienia „nie”, obrony własnych praw, sposobów rozwiązywania konfliktów, a także wyrażania uczuć pozytywnych, poznawania siebie, tworzenia własnego pozytywnego portretu, lubienia siebie. A gdy to nie pomagało, to wyładowania złości na poduszce, uspokojenia przez jogę i relaks. Gdyby wszystkich nas kiedyś tego nauczono…
No cóż, nam takiej szkoły zabrakło.

 
 
     


 ℵ Strona startowa  ℵ Aktualności  ℵ Historia  ℵ Łejerska pedagogika  ℵ Opowieści filmowe  ℵ Dorobek artystyczny  ℵ Spektakle w metodycznym sosie  ℵ Wzbogacacze  ℵ Patronka  ℵ Nasza oferta  ℵ Kontakt  ℵ Lato z Łejerami  ℵ Kronika


kontakt

artystyczny Jerzy Hamerski
www admin
szkoła Łejery
im.Emilii Waśniowskiej